logo

Rezygnujemy z naszych własnych zainteresowań, z naszego hobby, z własnej działalności

Sara, lat 31, była niegdyś bardzo zainteresowana studiami i praktykowaniem medytacji i jogi. Stwierdziła, że pomaga jej to w odprężeniu się i że dzięki temu czuje się zdrowa. Potem spotkała Billa, lat 36, konsultanta komputerowego, który traktował te „wschodnie bzdury” jak je nazywał
w sposób cyniczny i sceptyczny. Żeby uniknąć konfliktów, przestała jeden weekend w miesiącu spędzać w swoich jogińskich ustroniach i coraz częściej opuszczała regularne medytacje, aż wreszcie zupełnie ich zaniechała. Zapytana, dlaczego zrezygnowała ze swoich zainteresowań, odpowiedziała: Przypuszczam, że znalazłam się obecnie w innej fazie życiowej. Chyba wyrosłam z tych rzeczy. Półtora roku później Sara i Bill się rozeszli. Po dwóch tygodniach Sara znów podjęła medytacje. Nie do wiary, jak bardzo mi tego brakowało zauważyła. Emilia zawsze uwielbiała taniec. Jako dorastająca dziewczyna interesowała się baletem i jazzem i lubiła w weekendy chodzić na tańce z przyjaciółmi. Tańcząc czuła, że żyje, jest pełna wdzięku i wolna. Mając lat 29, poznała Andrew, lat 31. Zaczęli się spotykać, zakochali się i dwa lata później pobrali. Niedawno wpadłam na Emilię w domu towarowym i wypytawszy, jak się im wiedzie, zrobiłam wzmiankę o tańcu. Emilia się zmieszała i odparła: Już nie tańczę dużo. Kiedy zapytałam dlaczego, wyjaśniła: Wiesz, Andrew właściwie nigdy nie lubił tańca i zawsze się czuł jak niezguła. Na początku ciągnęłam go ze sobą do klubów, ale on tam siedział przez cały wieczór i nie chciał wejść na parkiet taneczny. Nie było dla mnie zabawne patrzeć na jego posępną minę, więc przestaliśmy chodzić. Namawiał mnie, żebym chodziła na tańce bez niego i żebym się dla niego nie poświęcała. Wybrałam się raz czy dwa z przyjaciółmi, ale czułam się winna, że zostawiam go w domu samego. Myślę, że brakuje mi tańca, ale ostatecznie to nie jest nic ważnego, naprawdę.


error: Content is protected !!